3650 km bałkańskiej włóczęgi - Dzień siódmy

18. 11. 12
posted by: Sebastian
Odsłony: 660

Dzień siódmy : 

Czas pożegnać Adriatyk

Nie bardzo chce nam się jechać. Szkoda nam zostawiać te piękne morze i Przychlastka. Najmniejszy z miotu, trochę zdominowany przez silniejsze rodzeństwo, chociaż najsprytniejszy. U nas bezpiecznie spał sobie w przedsionku. Wolę psy, ale tego jednego bym przemycił do domu. Zbieramy się. Akumulator w kacie już nie robi sobie jajec, pali od strzała. W recepcji płacę, chcemy uciekać, na szczęście facet przytomnie wybiega z Anki dowodem, zapomniałem zabrać. Na granicy byłoby wesoło.  Dziś wycieczka krajoznawcza, przez Podgoricę na Kolasin, bardzo fajną drogą M2.

Bałkańskie koty
Koty na campingu Crvena Glavica

Po drodze spotykamy wypasionego Serba na venturze. Nie wiem co ważyło więcej, moto czy kierownik. Gadamy chwilę na tankszteli, w dodatku przypałętał się do mnie piesio. Niestety przylazły też osy, które jadą z nami od początku.  W miejscowości Mojkovac odbijam na drogę prowadzącą wzdłuż przełomu Tary. No i tu wam powiem, że po drodze widzieliśmy ładniejsze kaniony. Durdevica Tara, most faktycznie duży, ale dla mnie bez klimatu. Masa ludzi, pełno straganów, co kawałek tyrolki. Obok mostu spotykam dwie pary z Polski podróżujące na Caponordach. Gawędzimy chwilę. Jednak da się podróżować czymś innym niż GS.  No odhaczone, możemy jechać dalej.

Psy na bałkanach
Słynne, groźne bałkańskie psy...

Jedziemy do Żablijaka, robi się dość późno a trzeba znaleźć nocleg. Kierujemy się na Auto Camp Ivan Do. I to miejsce też wam mogę z czystym sercem polecić , w linku TUTAJ znajdziecie namiary. Jest WiFi, Czyste, nowe kibelki i prysznice, młody Bułgar, który obsługiwał camping spoko po polsku rozmawia. I to najtańszy nocleg podczas całego wyjazdu - 7E za 2 os. W dodatku z 5 minut drogi stąd jest Czarne Jeziorko, nad które polecam się przespacerować :)  Rozbijamy nasze M1 i wracamy do Żablijaka na obiad. Biorę sobie Cevapi z frytkami, Anka to samo i chyba szopską sałate wcinamy. Podobno bardzo dobry ser, nie wiem, nie znam się. Ale generalnie smacznie, tylko kelner jakiś taki przyjebany. Ogólnie mam wrażenie z MNE, że obsługa na stacjach paliw i w niektórych restauracjach, powiedzmy była mocno na dystans. Robimy jeszcze zakupy w markecie - ceny w porównaniu do tych w okolicach Budvy czy Sv. Stefan - przepaść, duuużooo taniej, mimo, że to też turystyczna miejscowość.

kamping durmitor motocykle

Wracając jest już całkiem chłodno. Chowamy piwko do namiotu i idziemy nad jezioro. Fajne. Dupy nie urywa, ale ładnie, cicho, góry w tle. Robi się coraz chłodniej. Dzisiaj w nocy nie będzie 20 stopni. Nie będzie nawet połowy z tego. 

Camping Ivan Doo

Wieczór jest już bardzo chłodny, po cieple znad morza nie ma już śladu. Po kotach też. Tu rządzą psy. Konkretnie trzy, z czego dwa to chyba przybłędy. Jeden też nam się instaluje w przedsionku. A niech ma borok dach nad głową tej nocy.  Przy piwku planujemy kolejny dzień, po wyczerpaniu zapasów i pomysłów, staje na tym, że przez robimy z rana Durmitor, a potem do Serbii, przez Prijepole i Kraljewo jak najbliżej bułgarskiej granicy. Taki jest plan. Dobranoc. Ale pizga.

Czarne jezioro Żablijak
Ania znad Czarnego Jeziora

Powered by JS Network Solutions